Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Milion kawałków- opowiadanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Milion kawałków- opowiadanie. Pokaż wszystkie posty

środa, 22 lipca 2015

Milion Kawałków - Rozdział 15



Rozdział XV



Weszła na sale z sztucznie przyklejonym uśmiechem. Wszyscy wstali i przywitali ją delikatnym ukłonem. Podszedł do niej Angelo i podał jej swoje ramie. Grzenie je ujęła. Skierowali się do stołu. Siedzieli obok siebie. Spojrzała dyskretnie na miejsce Dylana. Nie było go…
-– Rozmawia z nim twoją siostrą.- Usłyszała szept swojego towarzysza, nie odpowiedziała nic tylko zaczęła rozmowę z anielica siedzącą obok.

***

Wróciła do komnaty po wyczerpującym i tragicznie długim przyjęciu. Myślała tylko o tym, aby położyć się spać, zapomnieć i odpocząć od tego wszystkiego. A jutro? A jutro rozpocznie się pierwszy dzień jej zaręczyn. Jedna samotna łza spłynęła po policzku anielicy, ale szybko starła ją dłonią, obiecując sobie bycie silną.

***

W łóżku, zakopana w pościeli leżała piękna dziewczyna. Promienie słońca tańczyły po jej twarzy próbując ją obudzić. Dziewczyna przekręciła się na drugi bok a po chwili otworzyła oczy. Na jej twarzy pojawił się uśmiech, kiedy zobaczyła czerwona różę na poduszce obok. Nagle zerwała się do pozycji siedzącej i rozejrzała się po pokoju. Szukała osoby, która mogłaby zostawić ten kwiat. Do pokoju weszła Nila niosąc tace ze śniadaniem dla Artemi. Uśmiechnęła się serdecznie do dziewczyny.

- Witaj Artemio. – Powiedziała widząc dziewczynę. - Dobrze, że już wstałaś. Budzenie cię to udręka.- Dodała po chwili śmiejąc się cicho.

- Nilo? - Zapytała chcąc zwrócić uwagę służki na siebie.

- Tak pani.- Służąca wzięła jedwabny szlafrok z krzesła.

- Kto zostawił tą róże?- Zapytała zakładając na ramiona odzienie.

- Panicz Angelo prosił mnie o to.- Odparła służka pacząc uważnie na anielicę.

- Aha… -Odparła nie przytomnie- Wyrzuć ją!- Dodała po chwili odrętwienia.

- Pani to prezent od narzeczonego. Tak nie wypada.- Odpowiedziała Nila przekładając jedzenie z tacy na stolik.

- To nie jest mój narzeczony!- Krzyknęła wzburzona Artemia

- A czyj?-Zapytała pobłażliwie blondwłosą.

- Moich sióstr. - Odpowiedziała i opadła na fotel przy stole.

- Może i tak, ale dziś odbędzie się wręczenie pierścionka zaręczynowego. – Powiedziała nalewając dziewczynie soku do szklanki - I to bynajmniej twoim siostrą.- Dodała. -Musisz zacząć się z tym godzić. – Artemia usłyszała słowa dziewczyny a potem zamykające się drzwi łazienki. Wiedziała, że to prawda, że nie może nic zrobić, ale jej serce się krajało. Siedziała patrząc nieprzytomnie na falujące białe zasłony i popijając sok, kiedy usłyszała głos służki mówiący, że kąpiel jest gotowa. Dziewczyna wstała i skierowała się do łazienki.

***

Dni mijały… Pięć nocy upłynęło jak jedna sekunda, zabierając resztki nadziei, radości a przynosząc jedynie żal i przeogromną tęsknotę za Dylanem. W pokoju paliły się świece rozświetlając mrok. Czuła, że światło nie odpędza ciemności, która gdzieś nie daleko się gromadzi wrasta w siłę… Artemia nie miała pojęcia, co jej przeczucia mogą oznaczać. Wszyscy byli spokojni i zajęci przygotowaniami do ślubu. To już jutro… Jutro zostanie żona Angelo, niewolnicą sióstr i pogrąży się w rozpaczy. Od dnia zaręczyn nie widziała Dylana, nikt o nim nie wspominał przy niej a siostry milczały…

sobota, 27 września 2014

Milion Kawałków - Rozdział 14

Rozdział XIV
Kolejne dni mijały Georginie bardzo spokojnie. Spacerowała po plaży i zwiedzała dom. Pewnego razu natknęła się na zamknięte drzwi. Nie umiała ich otworzyć, wściekła pchnęła je po prostu dłonią a one ustąpiły. Przeszła przez nie. Szła długim korytarzem. Widziała wszystko dość dobrze, ponieważ drogę oświetlały lampy, które włączały się siłą woli Giny. W końcu dotarła do wielkiej Sali.  Cała była w bieli. Nie znajdowały się w tym pomierzeniu żadne meble czy też przedmioty dekoracyjne. Jednak na ścianie znajdującej się przed nią wisiał obraz. Była na nim przedstawiona kobieta o brązowych włosach w białej sukni. Na około niej znajdowały się kwiaty. Uśmiechała się delikatnie. Georgina musiał podejść do niego i go dotknąć. Kiedy przejechała dłonią po ramie zahaczając palcami o płótno…

poniedziałek, 21 lipca 2014

Zakazane - Prolog(zapowiedź)+ Info

Jednak nie dałam rady odzyskać pierwszego rozdziału Trucizny a było go dużo o wiele więcej niż zawsze:( Trochę dużo tych opowiadań się zrobiło. Więc tak...

(Info)

1. Milion dalej się ciągnie. Na blogu jest 13 rozdział ( dziś dodała) a ja mam jeszcze dwa w zapasie. To opowiadanie postaram się mocno nadgonić i zacząć wstawiac regularnie rozdziały od września. Nie Bedę miała głowy do pisania a na bloga muszę coś wstawiać:) I to będzie najlepsze rozwiązanie.

2. Nuda pisze się na bieżąco. Tak, więc tutaj się nic nie zmienia. Będzie dodawana jak napiszę. Kiedy? Nie wiem.

3. Trucizna będzie to (mam nadziej) krótkie opowiadanko i chce je szybko zakończyć;)

4. Zaniedbane aspekty bloga postaram się odświeżyć :)

5. Dziś daje prolog a zarazem zapowiedź opowiadania, które ruszy od września. Nie będzie to opowiadanie SM ani autorskie. Historia mocno nawiązuje do Harrego Pottera. Paring Hermiona Grenger i Draco Malfoy (tzw. Dramione). Lubię takie opowiadania i zawsze chciałam coś w tym stylu napisać. Mam nadzieje, że Wam się spodoba i będziecie czytać oraz komentować.



Tak więc do zobaczenia po moim powrocie do świata żywych (do zasięgu). :D




Prolog

Promienie słońca padły na twarz brązowowłosej budząc ją z snu. Leżała naga w białej pościeli. Obok niej spał przystojny mężczyzna. Wstała, zebrała swoje ubrania i weszła do łazienki. Popatrzyła na siebie. Włosy spływały miękkimi falami do ramion. Kaszmirowe usta były spuchnięte od namiętnych pocałunków. Miała delikatnie rozmazany makijaż, ale nadawało to jej seksownego wygładu.

Milion kawałków - Rozdział 13

Proszę bardzo! Dodaje tekst na pocieszenie :D Ja jadę a Was zostawiam Milionem i (jeżeli mi się niechcący nie skasowała) trucizną :) Tak więc... Czytajcie,komentujcie i trzymajcie kciuki abym wytrzymała bez internetu ;) 
Gorące pozdrowienia!!! :*



XIII
Patrzyła na złote litery szeroka otwartymi oczami. Nie chciała wierzyć w to, co zobaczyła. O mój Boże! Czuła na ramieniu ból. Dotknęła go i poczuła krew na swoich palcach. Usłyszała otwierane drzwi. Popatrzyła w ich stronę. Stał tam ten potwór. Omiótł wzorkiem jej pokój i zatrzymał przerażony wzrok na zapłakanej, siedzącej dziewczynie z plamami krwi na sukience, dłoni, i ramieniu. Patrzyła na niego z nienawiścią a on wiedział że dowiedziała się o ich zaręczynach. Akurat teko nie chciał jej pokazać. Nie chciał, aby to wiedziała. Podszedł do niej powoli.
- Stój!- Usłyszał jej nieznoszący sprzeciwu głos.- Możesz mi to to wytłumaczyć?- Mówiąc to wstała szybko z podłogi i teraz stała przed nim patrząc mu prosto w oczy i pokazując w między czasie na książkę.

czwartek, 12 czerwca 2014

Milion kawałków - Rozdział 12

Ufff! Jak gorąco! Przynajmniej teraz się trochę ochłodziło...
Co ta u Was moje kochane?
U mnie już powoli robi się fajnie. Oceny w poniedziałek muszą być wystawione, więc koniec pracami domowymi, kartkówkami, odp. i stresem itd. Ależ się cieszę... (HASTA LAVISTA…FIZYKA!!!)
Plan jest taki, że zrobimy sobie małą przerwę od opowiadania. (Tak wiem cieszycie się ;) )
Zajmę się innymi aspektami mojego bloga...Pojawi się jednorazówka pisana dla Lenki i Fanki, którym obiecałam na poprzednim blogu za ich wytrwałe komentowanie. Odrobine żałuje, że Fanka nie została ze mną i nawet pewnie nie pojawiła się na tym blogu...No cóż takie życie. W każdym razie mam pytanie: Na blogu pink-and-black-world-of-sailors.blogspot.com mam nadzieje, że się też pojawi i tam będzie to opowiadanie SM. Czy chcecie abym zmieniła imiona bohaterów na inne niezwiązane z Sailor Moon? Czy zostawić je tak i jakoś to przebolejecie? 



Rozdział XII

- Ogłaszam wszem i wobec zaręczyny mojej ukochanej siostry Artemii z... – Z ust wymienionej dziewczyny spełzł uśmiech. Przecież Alexadra nie mogła dowiedzieć się o jej zaręczynach z Dylanem. Mieli to ogłosić dopiero teraz. Myślała, że jej związek z nim jest całkowicie niezauważalny. Spojrzała na twarz Dylana. Był blady jak ściana. O nie! On jej nie powiedział. Serce Artemii zostało naznaczone ogromną blizną. Czuła, jak łzy gromadzą jej się pod powiekami. – …Angelo! Jestem taka szczęśliwa! – Krzyknęła uradowana, a do Artemii powoli docierały dopiero, co wypowiedziane przez siostrę słowa. Jak to, Angelo? O nie! Nie! To jakiś koszmar. Czuła, że wszyscy na nią patrzą, kiedy wstawała z krzesła i ruszyła do drzwi. Słyszała jak jej siostry podnoszą się z miejsc, a jedna z nich, Aniela, za nią rusza. Zaczęła biec. Kiedy tylko zniknęła za drzwiami, poczuła jak jej ramie zostaje zakleszczone pomiędzy palcami siostry. Czuła jej paznokcie wbijające się w skórę i raniące ją do krwi.

niedziela, 8 czerwca 2014

Milion kawałków - Rozdział 11


Rozdział XI


   Siedziała w wielkiej Sali. Po poprzednim razie wiedziała już, że jest w tej dziwacznej wizji. Czuła mieszankę uczuć przelewających się przez nią i przez tamtą Artemię. Odpuściła walkę i po prostu stała się jedna duszą. Została wchłonięta przez tamto wcielenie. Miłość, radość, spokój, choć i przeczucie nieszczęścia wypełniały ją od środka. Przeczucie o złych wydarzeniach miała od dawna, ale chowała jej skrzętnie w zakątkach swojej duszy. Uśmiechała się szczęśliwa do sióstr siedzących po bokach. Jedna z dziewcząt wskazał na widelec dziewczyny wiszący nieruchomo niedaleko jej ust oraz młodą anielicę, która przygotowała to danie i teraz czekała na jakąś opinie. Oczywiście nie podeszłaby tak sobie, wyczytałaby ją z jej twarzy. W końcu kiedy Artemia spróbowała a na jej ustach pojawił się blogi uśmiech, kobieta się uspokoiła…

sobota, 24 maja 2014

Milion kawałków - Rozdział 10

Witajcie, jestem z rozdziałem wcześniej, ponieważ nie mogę się doczekać waszych opinii. Od tego rozdziału zacznie się komplikować, choć w nim to jeszcze troszkę nudą wieje... Nasza Gina pokaże jedną z twarzy Artemi... Ale to dopiero za tydzień... Mam nadzieje że wam się spodoba i się nie pogubicie ;), ponieważ ja musze wysilać szare komórki aby nie pomylić faktów i reakcji skutkowo-przyczynowych :) No cóż... Zapraszam do czytania i komentowania!:D




Rozdział X


Siedziała rozdygotana w fotelu przed biurkiem. Książka leżała otwarta, a litery, zdobiące strony, miały złoty kolor. Nie wiedziała, co to było. Czuła, że zaraz się popłacze z powodu silnej tęsknoty za tym mężczyzną. To była chyba dobra chwila z jej życia, ale nic nie rozumiała i czuła teraz tylko irytacje, złość i ogromna pustkę. Trwała w bezruchu, próbując się uspokoić i nie myśleć o tym wszystkim. W końcu wstała i zamknęła z hukiem księgę. Podeszła do wielkiego łoża i położyła się na nim. Chciała spać. Sen zawsze przynosił spokój. Choćby na chwilę...

sobota, 17 maja 2014

Milion kawałków - Rozdział 9


Witajcie, jestem z Mk. ale później będzie ciężko i czeka Nas chyba mały/duży przestój. W szkole zaczęła się masakra testami rocznymi więc nie mam kompletnie głowy do niczego innego : ( Mnóstwo stresu więc relaksuje się czytając swoje ulubione blogerki a nie pisząc ( nawet nie mam siły napisać zdania w komentarzu :/) Tak więc dziś rozdział a potem... się zobaczy:)
P.S. Najlepsze imieninowe życzenia dla M. :*

Rozdział IX

Siedziała sama przed wielkim tomiszczem w pokoju, w którym obudziła się pierwszy raz. Musiała poznać historie związaną z jej duszą. Księga miała zawierać wszystko! Jej uczucia, rozterki, przeżycia, myśli, po prostu wszystko. Miała w sobie nieść całą jej pamięć z niezliczonej ilości wcieleń. Angelo uprzedził ją, że to wcale nie jest tak proste, bo księga ukazuje swoją zawartość tylko, jeżeli uzna, że osoba do której należą zapisane wspomnienia, jest na nie gotowa. Może je też dozować, pokazując tylko to, co niepamiętająca dusza jest gotowa zaakceptować. Gina siedziała już kilka dobrych godzin i czekała. Nie wiedziała kompletnie, co ma zrobić, ani jak nakłonić to cholerne tomisko do współpracy. Tyłek bolał ja już niemiłosiernie, choć fotelowi, na którym przyszło jej spędzić ten długi czas, nie mogła nic zarzucić. Przeciągnęła się i ziewnęła. Nie wiedziała, gdzie jest Angelo, ale chyba nie chciała z nim rozmawiać. Tym bardziej, że czuła się w jego towarzystwie jakoś tak… dziwnie. Zeszła po schodkach na plaże. Piach był przyjemnie ciepły. Usiadła na ziemi, mocząc sobie stopy w wodzie. I oczywiście pojawiło się to straszne uczucie déjà vu. Zignorowała je i odpłynęła w swoje myśli. Musiała przeanalizować wszystko, co się stało, wszystko, co usłyszała. To raczej nie był sen. Choć nie próbowała się jeszcze uszczypnąć. To był zły pomysł. Bolało i nawet został czerwony ślad, co już na sto procent upewniło G., że to się dzieję naprawdę. Czyli prawdą było też to, że jest anielicą i to jedną, a raczej ostatnią, tak silną. Tylko ona może uratować cały świat przed upadłymi itd. Nazywała się kiedyś Artemia. Miała wiele wcieleń. Musi poznać całą swoja historie za pomocą księgi, co jest cholernie trudne. Chyba wszystko… a i jeszcze jedno. To ona jest odpowiedzialna za tą wojnę. Super! Po prostu zajebiście. Zdenerwowana, wstała z piachu i zaczęła chodzić w tą i z powrotem. Co ona miała zrobić?! Nie może cały czas uciekać, bo on i tak ją znajduje! Nawet tego nie może zrobić. Wbiegła szybko po stopniach na taras, a potem pognała do pokoju i chwyciła księgę. Zaczęła ją kartkować. Nic. Sama białe strony. Wrzasnęła z bezsilności i rzuciła tomiszcze na biurko. Opadła bezsilnie na krzesło i zakryła dłonią twarz. Chciała coś zrobić, jakoś się stad wyrwać, wrócić do domu, do rodziny. Spojrzała na książkę. Była otwarta, a na jednej ze stron pojawiły się słowa zapisane czarnymi znakami. Kompletnie nie wiedziała, co znaczą. Przejechała delikatnie palcami po literach, które pod jej dotykiem zamieniały kolor na złoty lub srebrny. 

Stała pod ściana jakiejś pięknie zdobionej sali, przed wielkim lustrem. W pomieszczeniu było jeszcze wielkie łoże, ogromna szafa i toaletka. Miała na sobie długą, zwiewną, błękitną suknie, wiązana na szyi. Dzięki temu miała odkryte plecy. Jej włosy były związane w niesfornego koka, który przytrzymywał biały, długi i bardzo delikatny oraz cienki kawałek materiału. Jej włosy były o wiele jaśniejsze niż zwykle. Czuła niezwykłe szczęście, choć nie wiedziała, z jakiego powodu. Jak ona się tu znalazła i co tu robiła?! Przecież to niedorzeczne. Przed chwila siedziała załamana nad ta głupią, ogromną… Księga! To niemożliwe, aby księga ją tu przeniosła! Nagle drzwi się otworzyły, a do pokoju wszedł…
- O mój Boże! – Wykrzyknęła uradowana na widok kompletnie obcego mężczyzny. Czuła, że go zna i to dobrze, ale była pewna, że nigdy go… Jej głowę przeszył ogromny ból, niepozwalający normalnie myśleć
- Kim jesteś? Możesz mi wytłumaczyć to wszystko? Gdzie my jesteśmy? – Zapytała z trudem. – I dla… – przerwała wpół słowa, ponieważ ból jeszcze się nasilił. Nie pamiętała, aby kiedykolwiek coś ją bolało, ale przecież były te wszystkie złamane kości i… W jej głowie szalała istna burza. Spotykały się sprzeczne myśli, a do tego walczyła z bólem.
- O czym ty mówisz? Jesteśmy w domu. – Mówiąc to, podszedł do niej. – A dziś jest bal, a którym mam poprosić o twoja rękę twe siostry – dopowiedział zaniepokojony. Brakowało jej powietrza. Skierowała się do okna. Widziała plażę, wodę i setki aniołów. Zauważyła swoje siostry. Ucieszyła ją myśl, że za chwile zostanie narzeczoną Dylana. Odwróciła się do chłopaka. Jak dobrze znała te złote włosy i błękitne oczy, które były teraz pełne miłości i niepokoju.
 - Wszystko dobrze, Artemio? – Zapytał niepewnie. Ona tylko kiwnęła głową i podbiegła do niego, ponieważ poczuła potrzebę okazania mu czułości. Wtuliła się w jego pierś, a on przytulił ją jeszcze mocniej.







niedziela, 11 maja 2014

Milion kawałków - Rozdział 8


Rozdział VIII




Witajcie kochani, tym razem rano! ;) Wiem rozdział jest dopiero teraz a miał być co dwa dni, jednak mój zapas się skonczył i trzeba oszczędzać! Tak więc rozdziały będą chyba co tydzień. A przynajmiej mam taką nadzieje : / 
Rozdział odrobinę dłuższy niż poprzednio :)

Betowany przez Roszpuncie :*
Dziękuje! 


  Znalazła się na jakieś łące, porośniętej pięknymi kwiatami. Ich płatki mieniły się w słońcu jak diamenty. Naokoło rosły piękne, wysokie drzewa, dające gdzieniegdzie trochę cienia. Za drzewami widać było wysokie skały. Przed dziewczyną znajdował się piękny wodospad, z którego woda spływała, jak po stopniach. Zaczęła iść w jego stronę. Z boku rosło stare drzewo, porośnięte bluszczem. Jego korona była bardzo rozłożysta. Usiadła pod nim. Czuła znowu to dziwne uczucie, jakby już to robiła, jakby już kiedyś tu była. Ale to niemożliwe! A może jednak? Już sama nie wiedziała, co ma myśleć. To było szaleństwo, ale jeżeli naprawdę to wszystko, o czym on mówił, się wydarzyło, to powinna to naprawić. Jednak najpierw musiała przeczytać to wielkie tomiszcze, zawierające niby całą historię jej ciała i duszy. Aż na samą myśl jęknęła. To zajmie kilka dni. Czuła się znużona tym wszystkim. Potrzebowała odpocząć. Spojrzała na wodospad i piękną, niebieską wodę, zachęcającą do kąpieli. Wstała i zdjęła białą tunikę, w której znalazła się po obudzeniu w tym dziwnym miejscu. Po chwili zastanowienia ściągnęła także bieliznę, w takim samym kolorze, co sukienka. Zastanowiło ją przez chwile, jak to możliwe, że miała to wszystko na sobie? Miała nadzieje, że to nie za sprawą Angela (tak się przedstawił, a raczej, w czasie swojej przydługiej historii, wspomniał o sobie tym imieniem). Jednak bardziej prawdopodobne było to, że to za sprawą anielskich czarów. Rozejrzała się po okolicy. Nikogo nie zauważyła. Weszła ostrożnie do wody, a po chwili zanurzyła się cała. Podpłynęła do bocznego wodospadu wypływającego ze skalnej półki. Woda spływała po jej twarzy, włosach i ramionach, ponieważ było tu płycej. Rozkoszowała się chwilą spokoju i cudowną wodą. Jej ciało się odprężało, starała się nie myśleć o niczym konkretnym. Było fantastycznie. Jej zmartwienia uciekły daleko, w zakamarki jej umysłu. Jednak jej spokój nie trwał długo…

  Angelo stawał na głowie, aby ją znaleźć. W końcu mu się udało. Patrzył teraz na kąpiącą się dziewczynę. Wróciły wspomnienia, które chciał wyprzeć z głowy na zawsze. I tak jego nadzieje nigdy się nie spełnią, a szczególnie po tym, co zrobił…

  Dziewczyna czuła się nieswojo, jakby ktoś ją obserwował. Rozejrzała się. I krzyknęła z zaskoczenia, wstydu i zażenowania. Obok drzewa stał sobie mężczyzna, od którego chciała uciec jak najdalej. I najnormalniej w świecie się na nią gapił. Jego wzrok był tak natrętny, że policzki Giny się zaróżowiły. Angelo zauważył, że został odkryty, choć wcale się przecież nie chował. Pomyślał o ręczniku, a ten znalazł się w jego dłoni. Podszedł bliżej krawędzi wody i popatrzył na nią wyczekująco.
- Nie myślisz chyba, że wyjdę z tej wody, jeżeli będziesz się patrzył? – Róż jej policzków stał się jeszcze bardziej intensywny.
- A myślisz, że kto cię ubrał?- Popatrzył na nią i uśmiechnął się czarująco, a ona stała się jeszcze bardziej czerwona, o ile to możliwe.- No, wychodź z tej wody! – Ponaglił ją. Pokręciła przecząco głową. – Mamy cały dzień. Ja się nigdzie nie ruszę, więc…- Wiedział, że jest bezczelny, ale nie mógł się powstrzymać. Może i jest aniołem, ale jest też mężczyzną, a z tą dziewczyna łączyła go historia trochę bardziej złożona. Miał nadzieje, że zagłębi się w nią i dowie wszystkiego, o czym musi wiedzieć. W końcu zaczęła wychodzić z wody, ale zatrzymała się w połowie drogi w miejscu, gdzie woda była na tyle głęboka, że to, co musiało, zostało zakryte.
- Chociaż zamknij oczy – poprosiła błagalnie. Nie odpowiedział, tylko uczynił to, o co poprosiła. Patrzyła na niego przez chwile, upewniając się, że nie patrzy. Zaczęła wychodzić z wody, czujnie obserwując cały czas jego twarz. Kiedy była już blisko niego, on otworzył oczy i zlustrował ją wzrokiem. Chwyciła ręcznik i okryła się nim.
- Obiecałeś, że nie będziesz patrzył! – Powiedziała oburzona. – Kłamałeś – dodała, zaskoczona tym, że anioł może robić takie rzeczy.
- Sprawdzałem, gdzie jesteś i czy przypadkiem nic ci nie jest. – Uśmiechnął się niewinnie. Dziewczyna odwróciła się do niego plecami i poszła po ubranie. – Kłamałem, kiedy mówiłem, że cię ubrałem. Zrobiła to jedna z anielic niższego stopnia – powiedział, jakby mimo woli. Dziewczyna odwróciła się do niego wściekła.
- Wiesz, co? Nie wierze, że anioł może być tak bezpruderyjny i jeszcze do tego kłamać! – Krzyknęła urażona. – Chcę się ubrać, więc idź gdzieś daleko! – Powiedziała to tak władczym tonem, że Angelo nie mógł się powstrzymać od śmiechu. Dziewczyna, na ten gest zniewagi, zdenerwowała się jeszcze bardziej. Mężczyzna widząc to, odszedł, by jej jeszcze bardziej nie denerwować. Pamiętał, jaką siłą włada, szczególnie, kiedy jest zła. Georgina zaczęła się pospiesznie ubierać. Kiedy skończyła, zaczęła szukać wzrokiem anioła sprawiającego jej tyle kłopotów. Zauważyła go siedzącego gdzieś w oddali, pod drzewem, tyłem do niej. Ucieszyła się w duchu, że uszanował jej prośbę. Podeszła cicho do niego. Miał zamknięte oczy jakby spał. Nie chciała mu przerywać, a poza tym miała idealną okazję, żeby mu się przyjrzeć. Miał na sobie ubranie, składające się z białej koszuli i spodni. Co dziwne, ani on, ani ona nie mieli butów. Dzięki temu, mogła rozkoszować się dotykiem trawy na gołej skórze. Miał idealną twarz. Pięknie wykrojone usta, aż prosiły, by jej całować. Miała na to straszną ochotę. Przeniosła szybko wzrok na jego oczy, aby nie myśleć nad swoim pragnieniem. Jeszcze by je spełniła! Miał je teraz zamknięte, jednak zauważyła już wcześniej, że jego oczy były cudownie zielone. Jak trawa, na której teraz siedział. Otaczały je piękne rzęsy. Czarne i grube. To nieprzyzwoite, aby mężczyzna miał takie piękne oczy. Rozmarzyła się nad tym, jakby to było zobaczyć w nich uwielbienie, miłość i… pożądanie. „Zmień myśli dziewczyno, bo się zakochasz w facecie ze snu” – pomyślała. Jego włosy były ułożone w malowniczy nieład, który wyglądał cholernie seksownie. Ogólnie był seksowny. Kiedy przy niej stał, czuła dziwne przyciąganie…                                                                                                                                                                                                     
  Czuł jej wzrok na sobie. Ale chciał ponownie zobaczyć na jej policzkach ten cudowny róż, więc pozwolił jej się na siebie gapić. Po dłuższej chwili, postanowił otworzyć oczy. Na jej policzkach automatycznie wykwitł rumieniec, a ona spuściła wzrok i cofnęła się o krok.
- Gapisz się – mruknął rozbawiony.
- Wcale nie! – Odparła troszkę zbyt nadgorliwie.
- Nie wiedziałem, że jestem tak interesującym obiektem do obserwowania – powiedział, siłą powstrzymując się od śmiechu.
- Nie jesteś wcale interesujący – odparła, zanim zastanowiła się, co mówi.
- A jednak przyznajesz, że się na mnie parzyłaś? – Zadał pytanie retoryczne. – Uprzedzając twoja odpowiedź, to oczywiste, że nie jestem interesujący – zrobił efektowną pauzę i podszedł do niej, a ona cofnęła się dotykając plecami drzewa – ponieważ jestem cholernie interesujący… - ciągnął dalej zmysłowym głosem – i bardzo, ale to bardzo pociągającym – dokończył. Oddech dziewczyny był szybki z powodu bliskość mężczyzny. – Oddychaj mała! – Dodał, odwracając się od niej.
- Nie jestem mała!- Krzyknęła oburzona.
- Jesteś – odpowiedział. – Aby cię pocałować, musiałbym się nieźle schylić. – Georginie zrobiło się gorąco, na myśl o jego wargach pieszczących jej usta, szyje…


- Ej, mała, nie rozmarz się za bardzo – powiedział. – Dobra, zbieramy się stąd. Musisz przestudiować swoją historie, a trochę tego jest. – Chwycił ją za dłoń i już ich nie było…
                                                                                                                    


poniedziałek, 5 maja 2014

Milion kawałków - Rozdział 7


Rozdział VII

Stała na tarasie. Patrzyła na bezkresne morze. Czuła wiejący wiatr i promyki słońca na swojej skórze. Jak to wszystko mogło się stać? Jak możliwe może być coś, co jest tak nierealne? Przecież to musi być sen! Nie mieściło jej się to wszystko w głowie. Nie, to nie jest prawda!
- To stało się naprawdę. Przecież jesteś prawdziwa.- Usłyszała głos mężczyzny, który zrujnowała jej stabilny świat. Przecież taki był, prawda?  A teraz?
- Chcesz powiedzieć, że to wszystko, co się teraz dzieje i może zrujnować całe moje życie, mój świat i w ogóle świat stało się z mojej winy?- Powiedziała zdruzgotana.
- Przeznaczenie jest bardzo różne nikt nie wie, dlaczego tak się dzieje. Niektóre wybory dokonywane przez nas są… niebezpieczne.- Usłyszała w odpowiedzi.
- Przestań chrzanić!- Odparła zdenerwowana.- dałeś mi jakąś książkę i ja mam wierzyć że to prawda.?- Mówiła dalej
- To jest prawda. Każda dusza ma swoją historie.- Powiedział i podszedł do niej.- Musisz uwierzyć.- Dodał patrząc jej w oczy.
- Jak?- Patrzyła na niego zrozpaczona.
- Przyjąć, że to się stało? Musisz do tego wrócić. Po prostu przypomnieć to sobie. Przeżyć jeszcze raz, nawet, jeżeli jest to trudne do zrozumienia. – Odparł spokojnie.
- Dowiedziałam się, że jestem najstarsza anielicą potem, że toczy się wojna dobra ze złem i to przeze mnie i ja jestem ostatnią nadzieją. Super!- powiedziała sarkastycznie kierując się do pokoju.
- Pięknie to ujęłaś to, co się dzieje to twoja winna. Może byś jednak to naprawiła? Ale nie, ty wolisz rozpaczać i uciekać!- Krzyknął wzburzony.
- Wiesz, co? Sam sobie radź! Są najstarsi aniołowie a poza tym ty jesteś drugi w kolejce! Ja tego nie chce! Chce być normalna tak jak wcześniej!- Krzyczała- To nie była moja winna!- Wykrzyknęła prosto w jego twarz.
- Tak a kogo? Tak trudno jest przyznać się do błędu? A tak propos to nigdy nie byłaś normalna.- Wysyczał prze żeby. – Najlepiej jest narobić bałaganu a niech inni sprzątają.  Chętnie bym to zrobił! Ale nie mogę! Bo cholerne anielice są na samej górze hierarchii.
- Uważaj, do kogo mówisz w końcu jestem jedną z nich!- Dziewczyna wściekła się na dobre.
- Tak to udowodni to!- Krzyknął i zagrodził jej drogę, kiedy chciała odejść- Zrób to, co należy. Staw temu czoło do cholery!- Patrzył jej prosto w oczy a jej złość zaczęła mijać.
- Nie chce tu być! Musze pomyśleć.- Powiedziała już spokojnie. Myślała gorączkowo nad tym aby znaleźć się gdzieś indziej. Na jakimś pięknym pustkowiu. Zauważył jak jej ciało się rozmywa.

- Nie Artemia!!!- Zdążył tylko krzyknąć zanim ona zniknęła…


sobota, 3 maja 2014

Milion kawalków - Rozdział 6

Oto i środek majówki, więc jest też rozdział. Pisanie kolejnych stanęło w miejscu więc będę musiała rozłożyć je jakoś oszczędniej:/ Siódmy rozdział pojawi się jeszcze na koniec długiego weekendu a później się zobaczy. 


Proszę was o komentarze, ponieważ siedzę sama w domu bez perspektyw na udany koniec wolnych dni i trochę mnie to przybija. No trudno zjem paczkę ciastek i obejrzę drugi sezon plotkary. Mam nadziej, że wy spędzacie ten czas przyjemniej.

Co do błędów pisałam kiedyś, że nie jestem w tym najlepsza oczywiście postaram się to poprawić. Pewnie nikt się nie odezwie, bo z tego, co widzę mało osób tu zagląda jednak zapytam: Może ktoś ma chęć zostać moją betą?


Rozdział VI

Siedziała przy łóżku, na którym leżał całkiem obcy mężczyzna, ale to nie przeszkadzało jej aby trzymać go za dłoń. Na jego czole widać było kropelki potu. Ruszał się niespokojnie jakby śniły mu się koszmary. Bala się o niego i było jej wstyd, że to najwyraźniej przez nią leży teraz niezdolny do jakiegokolwiek ruch. I tak resztka sił dał radę dość do łoża z pomocą dziewczyny. Dotknęła jego twarzy chcą dać mu w ten sposób swoje siły. Tak się też stało. Przestał się szamotać a jego policzki wróciły do normalnego koloru. Zauważyła, że z jej dłoni emanuje białe światło. Położyła druga rękę na twarzy mężczyzny. Czuła się coraz bardzie zmęczona. Nagle on otworzył oczy. Zabrała szybko swoje ręce z jego twarzy. Patrzyła na niego z niepokojem.
- Jak się czujesz?-Zapytała w końcu odrobine speszona.
- To ty! Jak to zrobiłaś?- Zapytał zaskoczony ignorując pytanie dziewczyny. Podniósł się do pozycji siedzącej.
- Nie wiem czy powinieneś wstawać- Powiedziała. Ty razem ignorując jego pytanie.
- Jak to zrobiłaś?!- Bardzo poważnym głosem.
- Nie wiem.- Odpowiedziała odrobinę przestraszona.- Po prostu dotknęłam twojej twarz i się stało. Było mi wstyd za to wcześnie. To była moja winna. Prawda?-Zapytała łamiącym się głosem.
- Nie to moja winna. Ja niepotrzebnie na ciebie naciskałem.- Odpowiedział cicho.- Zapomniałem, jaką siłą władasz-dodał
- Jesteś Aniołem jak mogło cię coś zaboleć?- Zapytała skołowana.
 -Ból aniołowi potrafi zadać tylko inny anioł. Jeżeli są równego stopnia nie potrafią wyrządzić sobie za wielkiej szkody, ale jeżeli anioł wyższego stopnia np. taki jak ty, czyli serafin użyje swojej mocy na aniele niższego stopnia może go nawet uśmiercić lub doprowadzić do stanu bliskiego unicestwienia, ponieważ anioł nie umiera jak człowiek anioł znika na zawsze po prostu rozsypuje się na milion kawałków.
-Czyli mogłam cię zabić?-Zapytała zrozpaczona.
- Tak. Tak jak mówiłem jesteś najsilniejszą Anielicą, można powiedzieć królową.
- Chyba będziesz musiał mi powtórzyć to, co mówiłeś, bo nic z tego nie pamiętam.- Powiedziała zrezygnowana.
- Czyli wierzysz mi?- Zapytał ją niepewnie
- Mam inne wyjść?- zapytała- Przecież prawie cię zabiłam a potem zrobiłam jeszcze coś innego- powiedziała- Bo to tez byłam ja, prawda?- Spytała niepewnie
- Tak tylko najwyższa anielica potrafi przekazać swoja energie i przeżyć. A że twoje siostry zginęły wykończone walką…- nie dała mu dokończyć
- Jaką walką?-Zapytała przerażona- Miałam jakieś inne siostry?- Zadała kolejne pytanie nie czkając na odpowiedź.
- Tak wszystkie twoje siostrzane anielice zginęły z powodu wojny…- ponownie mu przerwała.
- Jakiej znowu wojny?!- Krzyknęła zaskoczona.
- Dasz mi wreszcie powiedzieć?- Odparł urażony a zarazem zdenerwowanym ciągłym przerywaniem.
- Ok, już dobrze możesz mówić dalej- powiedziała spokojnie, ponieważ nie chciała prowokować żadnej kłótni tym bardziej, że nadal miała wyrzuty sumienia.
- Och dzięki za łaskawe pozwolenie Artemio- Odparł sarkastycznie
- Jaka ,,Artemio’’?- Spytała.

- Od tego momentu masz mi nie przerywać- rzekł- Artemia to twoje pierwsze imię. Miałaś wile wcieleń… Ale do tego wrócimy.- Chciała już otworzyć usta, aby zapytać się, o jakie wcielenia mu chodzi, ale pogroził jej palcem.- Wielu może cię tak nazywać. Pochodzi ono z greckiego i znaczy ,,zdrowa’’. Zostało ci nadane, ponieważ jesteś opiekunką zdrowia i potrafisz uzdrowić i skrzywdzić wszystko, co tylko zechcesz: roślinę, zwierzę, człowieka, anioła. A teraz jesteś nadzieją naszego świata. Jeżeli wygrają demony inaczej zwane upadłymi aniołami to zapanuje chaos tutaj i na Ziemi. Tylko ty możesz uzdrowić nas i nasz święty ogród z którego czerpiemy siły, miłość, radość, mądrość. Tylko ty możesz tego dokonać. Tylko ty…

czwartek, 1 maja 2014

Milion kawałków - Rozdział 5

Rozdział V

Obudziła się. Ale nie otworzyła jeszcze oczu. Była z siebie dumna przetrwała pierwszy dzień bez kropli łzy. Było trudno, ale to w końcu to dom, w którym mieszkała w wakacje razem z siostrą, Anabel i Christopherem. Wiele wspomnień. Dowiedziała się od Kristin, że Chris zabronił komukolwiek wchodzić do sypialni lub gabinetu Emmy. Chciała, aby wszystko zostało tak jak było. Gina wiedziała, że tak nie może być, że trzeba się zająć tymi wszystkimi rzeczami uporządkować je. Ale niemiała siły, aby się tym zająć, wiedziała, że kiedy wejdzie tam jej słaby mur legnie i znowu zacznie rozpaczać. Niechciała tego. Chciała być silna jak najdłużej. Jej matka wróciła po godzinie nieobecności z prezentem dla małej. Był to piękny ręcznie robiony i bardzo drogi domek dla lalek. Kiedy mała to zobaczyła mało nie wyszła z siebie. Tak, więc cale popołudnie spędziły na składaniu i zabawie w domku. Ledwo, co udało się G. położyć Ane do łóżka. Tak minął dzień pierwszy. Pora rozpocząć dzień numer dwa. Otworzyła oczy… 

Zobaczyła białe ściany, białą pościel, Białe firanki. Ten pokój wyglądał podobnie do tego z snu czy też wspomnień. Sama już nie wiedziała. Czuła ból głowy. Pamiętała jak była przerażona, kiedy się obudziła w tamtym pokoju. Pamiętała ten strach mieszający się z zaskoczeniem i… fascynacją związku z mężczyzna, którego zobaczyła. Pamiętała to dziwne uczucie, gdy przejechał nożem po jej dłoni a ona zdała sobie sprawę z tego, że nieczuła bólu. Pamiętała uczucie paniki. Pamiętała to uczucie Déjà vu, kiedy usłyszała, że nie jest człowiekiem. Z tego, co jej pokazał i powiedział wynikało, że jest jednym z aniołów. A żeby było zabawniej jednym z najstarszych aniołów a już na pewno najsilniejszą anielicą z tych, które zostały…

Siedziała na podłodze kompletnie zrozpaczona. Nie wiedziała, co myśleć. Miała nadzieje, że to sen. Ale on słyszał jej myśli, wiedział, co czuje. Mówił całkiem rozsądnie, jeżeli tak może mówić wariat…
- Jeżeli to sen to będziesz mogła się obudzić ale jeżeli to prawda to grozi ci niebezpieczeństwo. Nie masz nic do stracenia. I tak nie możesz się wycofać…- Powtarzał to po raz kolejny
- Ja nie wiem, kim jesteś, ale kłamiesz!!!- Krzyczała a sama podniosła się i podbiegła do niego z zamiarem uderzenia go. Ale złapał jej dłonie
- Nie rób tego- powiedział spokojnie, ale w jego oczach zagościł strach.
- Chce abyś był cicho i mnie puścił- Syczała pełna złości. Nagle on upadł na kolana. Niewiedziała, co mu zrobiła.
-Przestań! Błagam!- Krzyczał głosem pełnym bólu.
-To nie ja! Ja nie wiem, co się dzieje- odkrzyknęła przerażona.
- Opuści dłoń!- Odpowiedział pełen rozpaczy. Zdała sobie sprawę, że faktycznie trzyma dłoń wyciągnięta prosto w niego. Szybko opuściło ją. Opadł na ziemie wykończony bólem. Podbiegła do niego i przykucnęła.
- Przepraszam- szeptała wystraszona- Nic ci nie jest? Proszę cię powiedz coś.- Powtarzała jak litanie.

- Potrzebuje czasu-wychrypiał…




wtorek, 29 kwietnia 2014

Milion kawałków - Rozdział 4


Rozdział IV


- Ciociu? Wszystko dobrze?-Zapytała Anabel?
- Tak. Oczywiście- powiedziała zaskoczona Georgina, ponieważ odleciała w swoje… wspomnienia. To wydarzyło się, kiedy była wstanie śpiączki. Przez chwile nawet poczuła ten wiatr… 

Kiedy spadali była przerażona, ale to było po prostu magiczne. Pod nim idący ludzie i jadące samochody a oni po prostu spadali. To trwało tylko kilka sekund, ale dla nich czas zwolnił. Kiedy byli blisko zderzenia z ziemią pomyśleli o miejscu, w którym chcieli się znaleźć. Tak też się stało. Nagle już nie spadali a stali na trzecim piętrze wieży Eiffla. Mieli stąd cudowny widok na Paryż pogrążony w śnie. Gina była oczarowana, ponieważ zawsze chciała znaleźć się w mieście świateł. Usłyszała znaczące chrząknięcie swojego towarzysza. Odwróciła się stał przed nią, bardzo blisko. W dłoni trzymał kieliszek szampana dla niej. Kiedy wzięła od niego naczynie on nalał także dla siebie tego wyśmienitego trunku.
- No mała trzeba wznieść toast! Może za to, że zwalczyłaś strach! Albo za to, że uwierzyłaś w Anioły!- Mówił normalnym trochę schrypniętym głosem jednak ostanie słowo wykrzyczał.
- Postawiłeś mnie przed faktem dokonanym. Zorientowałam się dopiero, kiedy już lecieliśmy w dół.- Udała delikatnie obrażoną
- Ale podobało ci się? - Zapytał i puścił do niej perskie oko.
- Podobało.-Powiedziała szeptem
- Przepraszam, co powiedziałaś?- Udał, że nie usłyszał.
- Podobało mi się- odparła już trochę głośniej
- Są jakieś zagłuszenia…- Nie dokończył, ponieważ przerwał mu krzyk dziewczyny.
- Podobało!!!- Krzyczała mu do ucha
- Dziewczyno czy ty chcesz abym ogłuchł.- Udawał urażonego
- Mam nadzieje, że zrozumiałeś, a po za tym jesteś aniołem.- Mówiła spokojnie
- A co to ma do mojego słuchu?- Zapytał niewinnie.
- Przestań, bo boli mnie już twarz od śmiechu!- Mówiąc to upiła łyk z swojego kieliszka
- Dobra, dobra! Czegoś brakuje do tego szampana.- Powiedział zamyślony.
- A co może truskawki też potrafisz wyczarować.- Odparła rozbawiona
- A no właśnie truskawki!- Krzyknął uradowany- Dzięki mała- powiedział a po chwili trzymał już miskę z pięknymi czerwonymi i pachnącymi owocami. Poczęstował dziewczynę a potem położył ja na ziemi obok szampana. Ugryzła truskawkę oplatając ją swoimi czerwonymi ustami. Podszedł do niej i ugryzł resztę.
- Pyszna.- Wyszeptał. Był naprawdę blisko niej.
- A śmietana albo czekolada?- Zapytała podpuszczając go i uśmiechając się zalotnie.
- Za dużo wymagasz.- Powiedział poprawiając kosmyk, który spadł na jej twarz.-Nagle między nimi zaiskrzyły płomienie. Stali i patrzyli sobie prosto w oczy. Miała straszną ochotę go pocałować. Jednak czuła, że jest coś, czego on jej nie mówi, bo nie chce albo nie może. Czuła jego oddech na swoich ustach. Jego bliskość nie pozwalała jej myśleć racjonalnie. Jego zapach rozpraszał jej wszystkie rozsądne myśli. Czuła, że jeżeli zaraz nie poczuje jego warg na swoich to po prostu zwariuje z pragnienia. Jej rozczarowanie było ogromne, gdy się od niej odsunął.

- Nie możemy. Nie wolno mi…- wyszeptał.



poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Milion kawałków- Rozdział 3


Jestem tak strasznie zmęczona, ale że i tak jestem cholernie szczęśliwa to dodaje nowy rozdział aby moim wiernie czytającym i komentującym czytelniczką rozjaśnić czym prędzej tą zawiłą historie :D Chociaż możliwe, że po przeczytaniu tego rozdziału napiszecie mi w komentarzu jedno wielkie ,,WTF!''. No cóż musicie to przebrnąć i jak najwięcej zapamiętać! Na pocieszenie dodaje, że rozdziały już coś wyjaśniające będą niedługo.


III Rozdział

- Georgina szykuj się. Chcemy za chwile jechać.- Dobiegł ją głos matki z dołu. Miała pojechać do domu swojej siostry, aby zaopiekować się swoją siostrzenicą, ponieważ Chris musi wyjechać w sprawach służbowych. Dla niego to też jest trudna sytuacja. Strasznie ją kochał, ale musi z czegoś utrzymać mała Anabel. Mała Ana radziła sobie najlepiej z nich wszystkich. Byli jednak pewni, że wie, co się stało z mamusią. Nie pytała o nią ani Chrisa ani dziadków chciał tylko wiedzieć, kiedy G. przyjedzie ją odwiedzić. Anabel zawsze była oczkiem w jej głowie. Straciła dla niej zupełnie rozum. Było to najsłodsze i jedyne dziecko, które tolerowała. Teraz, kiedy Chris wyjeżdżał Gina miała się nią zająć. Będzie musiała mieszkać przez ostatni miesiąc w domu, z który jest związanych tyle wspomnień, które teraz bolą. Niewiedziała czy da rade. Musiała! Choć zawsze mogła zabrać małą na jakiś dłuższy wyjazd.
- Giorgina proszę cię! Wstań w końcu z tego łóżka. Ja wiem, że to boli. Też to czuje. Zmarł ktoś bardzo ważny, ale czas pędzi. Przesiedziałaś tu już ponad miesiąc. Został jeszcze jeden.-Usłyszała swoją matkę, która stała w drzwiach.
- Wiem, ale wszędzie są wspomnienia…- nie skończyła, ponieważ przerwała jej starsza kobieta.
- Obudź się w końcu to, że ona nie żyje nie znaczy, że ty też masz przestać- kobieta zaczęła już krzyczeć.- Wstawaj stąd- podeszła do niej i ściągnęła z niej kołdrę- Marsz do łazienki. Musisz Wziąć prysznic, bo już śmierdzisz. Jesteś piękna, ale teraz wyglądasz ja siódme nieszczęście. Nie pokażesz się tak Anabel. Teraz jesteś dla niej najważniejszą osobą. Weź się w garść.- Mówiąc to kobieta trzymała ją za ramiona i lekko potrząsała jakby chciała jej to wbić do głowy, ale na samy końcu z jej oczu popłynęły łzy, które zaraz starła z policzka dłonią.- Masz godzinę, więc się pośpiesz.- Mówiąc to skierowała się do drzwi.-A i jeszcze jedno nie chce widzieć cię w czarnych rzeczach.- dodała wychodząc. Georgina siedziała chwile niezdolna do ruchu z powodu szoku wywołanego zachowaniem matki. Miała racje. Wstała i poszła do łazienki. Kiedy spojrzała na siebie omal nie krzyknęła z przerażenie. Wyglądała tragicznie. Rozpuściła włosy, które były przetłuszczone i je rozczesała. Wzięła szybki zimny prysznic. Wyglądała już jak człowiek. Doprowadziła swoje ciało do kultury. Wyszła z łazienki owinięta w ręcznik. Skierowała się do szafy i wybrała delikatną, błękitną bieliznę, która dostała kiedyś na prezent od Emmy. Na to założyła niebieską sukienką rozszerzaną przy biodrach przed kolana. Do tego granatowe szpilki. Wysuszyła włosy i upięła swoją długa grzywkę w warkocza a resztę włosów spływała po jej plecach i ramionach pięknymi falami. Pomalował się bardzo delikatnie jedynie błyszczyk był bardziej ożywczy. Wyglądała jak…jak anioł…

Kiedy jechała z mamą samochodem, ta nie mogła się na nią napatrzeć. G. musiała ja upominać, aby patrzyła na drogę. Dziwnie było przejeżdżać koło miejsca wypadku. Jej mama chciała jechać okrężna drogą, ale Giny musiała się z tym zmierzyć. Nic strasznego ani niezwykłego się niestało. To było po prostu dziwne. Jednak, kiedy dojechały na miejsce Georgina przeżyła rozczarowanie, ponieważ wierzyła, że w drzwiach będzie stała jej siostra tak jak zawsze pilnujący, aby ich psy nie uciekły i aby ich przywitać. Nic takiego się niestało. Może jej głupia wiara była spowodowana tym, że niebyła jeszcze na grobie siostry.
- Gina, kochanie wysiadaj. Dasz rade.- Jej rozważania przerwał głos matki. Wysiadła z samochodu, wzięła swoje rzeczy i podeszła do drzwi. Jej matka musiała jeszcze odebrać prezent dla małej więc musiała się zmierzyć z tym sama. Powoli nacisnęła klamkę. Otworzyła drzwi. Weszła do białego przedsionka gdzie zostawiało się kurtki i buty. Gina otworzyła kolejne drzwi. Tym razem szklane a nie z masywnego i ciemnego drewna. Położyła swoje rzeczy przy schodach. Rozejrzała się. Wszystko na pierwszy rzut oka było tak samo. Usłyszała głos biegnących małych stópek w jej stronę. G. przykucnęła i chwyciła małą jak ta jeszcze biegła. Przytuliła ja mocno do siebie. Po chwili odsunęła ją od siebie chcąc się jej przyjrzeć.
- Jak ty urosłaś. Ile to latek kończy za tydzień moja panna?- Zapytała ją z uśmiechem na ustach.
- Raz, dwa, trzy, cztery, pięć…- mała liczyła na puszkach a potem pokazał jej pięć paluszków i radośnie się zaśmiała.
- No, no, jaka z ciebie duża dziewczynka!- Powiedziała radośnie Giny- Gdzie jest tatuś?-Zapytała.
- Nie ma.- Odpowiedziała dziewczynka jakby nie zauważając, jaki szok na jej ciotce wywarły te słowa- Jest zemną Kristiana.- Dodała odpowiadając na jeszcze niezadane pytanie przez ciocię.
- Jezu to dobrze. Jak się wystraszyłam!- powiedziała- Zresztą nie pierwszy raz.- pomyślała na głos…

-Czyś ty zwariowała?- Krzyczała do mężczyzny chodzącego po murku wokół dachu. Nie wiedziała gdzie ją zabrał. Było stąd widać piękny zachód słońca i było całkiem miło dopóki nie wszedł na ten przeklęty murek.- Zejdź stamtąd- krzyknęła ponownie, kiedy delikatnie się zachwiał. Byli cholernie wysoko a na dole jeździło mnóstwo samochodów. Nim się obejrzała jego niebyło. Spadł! Krzyknęła przerażona i podbiegła do barierki. Wyjrzała, ale nic nie zobaczyła. Żadnego zamieszania, ciała. Nic. Nagle usłyszała za sobą śmiech. Odwróciła się spokojnie i zobaczyła, że ON stoi sobie spokojnie jakby nigdy nic i się śmieje z niej, kiedy ona o mało nie dostała zawału.
- Jak możesz- mówiąc to podbiegła do niego i zaczęła go okładać swoimi małymi piąstkami po ramionach, ponieważ (co dziwne) wyżej nie sięgała. Miałe te swoje metr siedemdziesiąt pięć, ale przy jego metr dziewięćdziesiąt to był pikuś.- Jak mogłeś mi to zrobić?! Prawie zeszłam na zawał- z każdym jej słowem i uderzeniem śmiał się jeszcze głośniej.
- Jej, ci ziemianie. Kotku jesteś nieśmiertelna. Przywilej Anioła.- Nagle znaleźli się na krawędzi- To niesamowite uczucie!- Krzyczał, ponieważ zagłuszały ich ruch na drodze.- Niby wiesz, że nic ci się nie stanie jednak i tak adrenalina uderza ci do głowy! Kiedy znajdziemy się blisko ziemi po prostu pomyślimy o jakimś innym miejscu i gotowe!- Dalej krzyczał a dziewczyna patrzyła na niego jak zachipnozowana. - Jakie miejsce?-Zapytał.
- Wieża Eiffla- odpowiedziała zaskoczona.
- No to chop!- Krzyknął. I…
- Jezu ty chcesz…Aaaaaaaaaaaaaaaaa!!!




P.S. Kolejny rozdział według rozkładu, czyli jutro! Taki mój świąteczny prezent, bo przed chwilą sobie uświadomiłam, że nie złożyłam Wam życzeń świątecznych, a więc to moje przeprosiny i zadośćuczynienie!

niedziela, 27 kwietnia 2014

Milion kawałków- Rozdział 2

Witajcie! Mam nadzieje, że się radujecie! Jest już drugi rozdział! Fajnie mi się pisze tą historie dlatego mam już ósmy rozdział! Pewnie za uwarzycie, że są duże przeskoki czasowe i możecie się troszkę pogubić ale obiecuje że wcześniej bądź później zrozumieć wszystkie wątki tej zawiłej historii. Jeżeli moje założenia wyjdą to, będzie się działo! 


II ROZDZIAŁ


    Myślała, że to wynik śpiączki, ale on mówił prawdę. Słyszy myśli innych ludzi, jeżeli tego chce i nawet zaczynała na tym panować. Pamiętała jak się wybudziła z śpiączki. Jej umysł zaatakowały setki myśli innych ludzi. Nic nie rozumiała wszystko zamieniało się w jeden wielki szum. Wtedy zaczęła krzyczeć, w padła w histerie nie wiedziała, co się dzieje. Lekarze dali jej środki nasenne. A drugi raz były już normalny. Jej głowa była tylko jej. Myślała, że to, co się zdarzyło to z powodu jej stanu zdrowia i leków. Jednak, kiedy zapytała rodziców gdzie jest jej siostra, a oni zamilkli usłyszała wyraźnie, o czym myślą. Zrozumiała…                                                                                                                                                                                                 Umie przewidzieć co się stanie. To cos w stylu wizji, snu, a czasami po prostu przeczucia mówiącego, że stanie się coś złego lub że nie powinna czegoś robić. Kiedy teraz zagłębiła się w znaczenie snów i zaczęła szukać informacji o zjawiska paranormalne lub ludziach po śpiączkach czy też śmierci klinicznej, dowiedziała się, że jest wyjątkowa nikt z nich nie przeżywał takich rzeczy jak ona, a prorocze sny miała od dawna. Kto by pomyślał, że wyśniła wypadek, w który zginęła Emma? Ten sen można nazwać proroczo-odwróconym. Śniła, że mąż jej siostry zginie w wypadku samochodowym, ponieważ uderzy w drzewo, kiedy tir zajedzie mu jego pas. Stało się trochę inaczej. Zginęła jej siostra, ponieważ było ciemno a kierowca jadący z naprzeciwka nie wyłączył długich świateł a do tego mokra nawierzchnia. Emma wpadła w poślizg. Pierwsze, co Georgina zrobiła po odzyskaniu na chwile przytomności to zabranie telefonu z ręki siostry. Pierwsze, o czym pomyślała to, aby nie poniosła konsekwencji rozmowy przez telefon podczas jazdy samochodem. Dopiero potem zadzwoniła na pogotowie czy policje. I nawet nie czuła bólu związanego z raną głowy czy pokaleczona szyja przez pasy. Tak była zaabsorbowana stanem siostry. Ale kiedy skończyła rozmawiać z kobietą z centrali straciła przytomność. Ocknęła się dopiero w szpitalu. Tak twierdzą jej rodzice i lekarze. Ale później przypominała sobie coraz więcej rzeczy…


     Siedziała na białej plaży. Błękitna woda moczyła jej stopy i rozpryskiwała się na pobocznych klifach. Wiała przyjemna bryza. Rozkoszowała się cudownym ciepłem. Czuła spokój. Nic nie miało znaczenia. Zobaczyła jak zbliża się do niej. Usiadł obok niej i ją czule pocałował. Była szczęśliwa. Tyle zmagań kosztowało ich, aby teraz mogli rozkoszować się tą wspaniałą chwilą. Podniosła się i wtedy zauważyła, że jej włosy są płomienie rude a nie tak jak zawsze w kolorze złotego blondu. Zakręciło jej się w głowie. Spojrzała na swój kostium. To nie było jej bikini. Tylko dwu częściowy kostium jak z lat trzydziestych XX wieku.



piątek, 25 kwietnia 2014

Milion kawałków- Rozdział 1

Witajcie! Pierwszy rozdział gotowy więcej dodaje. Będą często choć dosyć krótkie. Mam nadzieje że was nie zanudzę na śmierć dopóki akcja się nie rozwinie. Kilka rozdziałów będzie takich bardzo spokojnych. Ale dalej postaram się was czymś fajnym zaskoczyć. Życzę miłego czytania!  


Rozdział I

   Piękna blondynka siedziała na parapecie oglądając gwiazdy i rozkoszując się chłodnym wiaterkiem smagającym jej rozpaloną skórę od święcącego jeszcze niedawno słońca. W dłoni trzymała koszulkę. A sama miała na sobie sweterek. Tą koszule jej siostra miała na sobie dzień przed… Tak cholernie boli. Tęskniła. Minął już miesiąc, od kiedy wybudziła się z śpiączki i dowiedziała się, że... A ona nadal nie potrafiła pogodzić się z tą stratą, choć w połowie. Nie chciała z nikim rozmawiać. Siedziała cały czas w pokoju. Słuchał smętnych piosenek rozkoszując się bólem po śmierci jedynej osoby którą kochała. Miała rodziców, brata albo dziadków, ale na nikim nie zależało jej tak jak na niej. Jednak to nie był jedyny powód. Od tego wypadku działy się różne dziwne rzeczy wokół niej. Myślała, że ma zwidy lub po prostu zwariowała. Ale sen, który miała podczas śpiączki był odzwierciedleniem tego, co zaczęło się koło niej dziać...
   
   Przez pewien czas widziała tylko ciemność później oślepiającą jasność. Chwile potem obraz zaczął się wyostrzać. Poczuła pod palcami miękki materiał. Rozejrzała się. Leżała na wielkim łóżku przykryta białą, satynową pościelą. Poczuła na sobie czyjś wzrok. Rozejrzał się. Nikogo nie widziała. Podniosła się do pozycji siedzącej. Nadal mrowił  ją kark. Zaczęła się znowu rozglądać.
- O mój Boże!- Krzyknęła wystraszona dziewczyna
- Te ziemskie zwyczaje. – Roześmiał się nieznajomy, który siedział w fotelu pod oknem
- Ziemskie? To gdzie my jesteśmy?! Kim ty jesteś?!- Blondynka zaczynała powoli panikować.
- Jesteś moja droga w miejscu, którym nazywacie niebem- odpowiedział mężczyzna
- Umarłam?- Zapytała przerażona- Jestem za młoda na śmierć!- Choć jeżeli on jest kostuchą a raczej kostuchem to… Był chyba dosyć wysoki, trudno było to ocenić, ponieważ siedział. Piękna twarz jak anioła. Pod biała koszulą odznaczało się cudownie wyrzeźbione ciało. A do tego brunet.
- Nadal żyjesz. Twoje ciało jest nadal na ziemi, a twój dusza, która jest wieczna jest tutaj. Na ziemi jesteś w stanie śpiączki.- Odparł odrobinę rozbawiony.
- Żartujesz? Prawda- pytała panikując. Wszystko działo się w ciągu sekund. Podszedł do niej wziął jej rękę i przejechał nożem. Bała się bólu. Chciała krzyczeć lub się wyrwać jednak nie poczuła nic.
- Nie żartuje- odpowiedział spokojnie. Patrząc jej prosto w oczy. Czuła się skołowana. Nie wiedziała gdzie jest. To był straszny sen chciała się obudzić!
- Ja nic nie pamiętam… Gdzie ja jestem? Chce do domu! Proszę cię!!!- zaczęła cicho płakać. A on podszedł i ją przytulił. Wyrwała mu się i upadła na ziemie wylewając łzy.                                                      - To normalne, że nie wiesz, co się dzieje. Musisz mi zaufać i się uspokoić. Choć to pewnie trudne. Mamy mało czasu a ja muszę cię przygotować, do tego, co zacznie się dziać.- Patrzyła na niego przerażona.- Ponieważ nie jesteś człowiekiem.